
Zamiast portretu żony wyszedł mi Beethoven.
Jak już wspomniałem, nie było szkoły artystycznej ani wielkiego planu. Była za to zabawna historia. Otóż, moja Żona, z wykształcenia architekt, narysowała portret naszej wnuczki.
Zrobiła to z taką łatwością, że aż poczułem zazdrość i… postanowiłem naszkicować ołówkiem portret mojej Kasi.
Zamiast portretu żony wyszedł mi Beethoven. I tak to się zaczęło.









