MACIEJ CATCHER WIRSKI
🇵🇱🇬🇧

POEZJA

Wiersze wybrane

Szarlataneria

Z cylindra świata wyciągnąłem Cię
Króliczka z ruchliwym noskiem

Mewa w powietrzu rysuje
wstęgę Möbiusa

Kochanko moja dotyk Twój
Pozostał przy mnie na moim ciele
Trzyma mnie jak smoła diabelskiego kotła

Smoła koloru czarnego cylindra
Smoła koloru wrzącego cylindra

Pielgrzymka

My opętani
Nie mamy przed sobą tajemnic.
Raz na życie spotykamy się w Avinionie,
Ale to nie ten Avinion.
Blanki, wieże, palce smukłe grzebią w chmurach.
Tajne miasto opętanych,
Feeria kolorów szarych,
Place, ulice, wieczny targ.
Tu kupisz mięso szare, szary chleb,
Poszarzałe księgi szaleńców,
Palec boży koloru szarego.

My opętani
Raz na życie spotykamy się w Avinionie.
Mieście wiecznie szarym,
Na placu tak wielkim,
Że jakby bliższym niebu.
Tam budujemy stos ze słów,
Których kiedyś zapomnieliśmy wypowiedzieć.
Potem płomienie szare,
Liżą nasze szare szaty,
Aż na skraj placu odchodzimy śpiewając:
It's a long way to Tipperary.

My wszyscy opętani
Byliśmy lub będziemy w Avinionie.
Nie mamy przed sobą innej możliwości.

Niewinny erotyk

Ech, Słońcem by być i promieniami złotemi,
Ciało Twe pieścić, rumienić?!

Lub małą chmurką, błękitem płynącą,
Musnąć Twe usta, udać, że niechcąco.

Nie. Falą będę, wśród których brodzisz,
By móc bezkarnie lizać Twoje nogi.

Ech, falą by być?!

Chory „film” G.W. Bush’a

POLSKI

Bestia uśpiona w mojej głowie,
O krwawej zemście słodko śni,
I każdy z wrogów mych Wam powie,
Nie budźcie jej dopóki śpi.

Lecz kiedy w końcu zbudzi się,
Uciekaj póki jeszcze możesz,
Gdyż bój śmiertelny zacznie się,
W którym przegranym będzie człowiek.

Ropa naftowa kusi mnie,
I każdy wnet się o tym dowie,
Że chociaż z wierzchu ciągle człowiek,
To chciwa bestia wewnątrz tkwi.

Pod sztandarami Boga Ojca,
I w imię pokojowych celów,
Zebrawszy koalicji wojska,
Pójdę wyrzynać Saracenów.

I niechaj wszyscy, gdziekolwiek są,
Pamiętać raczą z łaski swojej,
Że Stany Wielkie, Zjednoczone,
Mocarstwem pokojowym są.

ENGLISH

The beast that’s sleeping in my head
Dreams sweetly of revenge in red,
And every enemy of mine
Will tell you: let it sleep this time.

But when at last it wakes from sleep,
Run for your life while you still can,
For soon a deadly fight will start,
And man himself will lose his heart.

The lure of oil is calling me,
And soon the world will plainly see:
Though human on the outside still,
A greedy beast is lurking within.

Beneath the banner of God the Father,
And in the name of peaceful aims,
I gather up my coalition forces
And march to slaughter the Saracens.

And let the whole wide world take heed:
Remember this, if you please:
The United States of America
Is a peace-loving superpower.

Skąd ten wiersz?

Po kolejnym ataku USA w Zatoce Perskiej prezydent G.W. Bush, tłumacząc przed kamerami, dlaczego rozpętał kolejną wojnę, stwierdził, że Stany Zjednoczone Ameryki są mocarstwem pokojowym. Zabrzmiało to tak idiotycznie, że nie mogłem tego pozostawić bez komentarza. I tak powstał ten wiersz.

W samym środku nocy szeleści

coś poruszane oddechami śpiących.
Jest może-pole ani zaorane, ani
zaniedbane.
Nie ma tam krów, ptaków.
Nie ma nad nim i dźwięku.
Nie ma, ale nie jest cicho.
Trudno powiedzieć jakie jest
łatwiej określać przez negację, bo
nawet barwy tam nie ma.
Przecież czarny to nie barwa.

Odziane w skalpy zmarłych we śnie,
Wbite w może-pole,
Przesypuje piasek wiatru
Na szybę wyobraźni

To strach na ludzi.
Prawdopodobnie niemy...